Kapitan nauka dla najmłodszych i nie tylko!

Jakiś czas temu Kinga pokazała nam bardzo kreatywny sposób na zabawę z kartami od Kapitana Nauki i kiedy przeczytałam jej propozycje, omal nie spadłam z krzesła – tak mi się spodobały! To było niesamowite, gdyż osobiście kiedy zobaczyłam te karty pomyślałam: zabawka dla jednoroczniaka – raczej nie porwie naszej 2,5 letniej córki, która doskonale już przecież zna kształty i kolory, części ciała nie są dla niej zagadką i z wypowiadaniem tych słów nie ma najmniejszych problemów! I byłam w ogromnym błędzie, bo Ola kartami była wręcz zachwycona! Jak tylko je otworzyłyśmy, chciała się nimi bawić bez przerwy! Na początku – standardowo – zgodnie z instrukcją wyszukiwałyśmy poszczególne kształty w naszym otoczeniu, nazywałyśmy je, a później popłynęłyśmy w kolejnych modyfikacjach zabaw z kartami.

Przyznaję, że nie doceniłam tej zabawki, gdyż część kształtów nadal stanowi dla naszej córki zagadkę i trudność do wypowiedzenia (weźcie taki równoległobok – sama nazwa jest trudna do zapamiętania, nie wspominając już o tym czym on się dla dziecka może różnić od rombu!). Także hmm, jakby to powiedzieć: zwracam honor! To, że na zabawce jest oznaczenie wiekowe „jedyneczka z plusikiem” ma tutaj ogromne zastosowanie – zabawę zacząć można stosunkowo wcześnie (kiedy nie mamy zazwyczaj zbyt wielu pomysłów czym zająć naszego maluszka) i o ile karty przetrwają wielokrotne próby ich pożarcia – kontynuować ją można przez długie długie lata!

Dziś pokażemy Wam kilka naszych sposobów na tę zabawę – zwłaszcza z kształtami, bo te karty Ola najbardziej sobie upodobała. Opowiemy też jak zamierzamy się bawić z kartami w przyszłości! Zapraszam!

 

Nasza dwu i pół latka uwielbia znajdować kształty na czas – rozkładamy je na podłodze w różnych konfiguracjach i zadaniem rodzica jest wypowiedzenie który kształt należy odnaleźć, a dziecko, jak najszybciej ma je wskazać (może wtedy zgarnąć kartę do swojej puli). Przy prostych kształtach nie ma z tym większego problemu, ale spróbujcie sprawdzić na jak długo Wasz maluch zapamięta różnice pomiędzy kwadratem, a prostokątem, albo w ogóle sprawdźcie, czy rozumie ideę wieloboków! Jest tu trochę konkretnej nauki do ogarnięcia! A tymczasem, jeśli kształt nadal sprawia trudność możecie dziecku podpowiadać jaki ten kształt na obrazku ma kolor. Proponuję też zacząć wymieniać kształty od najprostszych, a kiedy te znikną już z puli – łatwiej będzie dziecku odnaleźć te trudniejsze!

Inna sprawa, że Ola wprost uwielbia zadania! Widziała kiedyś na placu zabaw, jak pewna pani dawała swoim dzieciom do wykonania zadania i one biegały po całym placu i wykonywały je – wspinanie się na drabinki w konkretnym kolorze, trzykrotne zjeżdżanie ze zjeżdżalni, bieganie wokół piaskownicy – tego typu „wyzwania”. Dzieciaki były tym bardzo zaaferowane i wciąż prosiły o kolejne zadania! Dzieciaki z otoczenia również były tą zabawą zachwycone! Z zaciekawieniem obserwowały to przedstawienie! Również nasza Ola. Po tym popołudniu zaczęła się wciąż domagać „zadań” do wykonania. Wstaje rano, przychodzi do nas do łóżka i woła: „Mama – jakie masz dziś dla mnie zadania?”. Podobnie jest po powrocie z przedszkola. Wykorzystałam więc karty Kapitana Nauki jako wsparcie w kreowaniu moich zadań. Są one oczywiście związane z kształtami!

Wybieram jedną kartę z puli, lub pozwalam Oli wylosować lub wybrać jedną i wymyślam związane z danym kształtem zadania: namaluj serduszko, ulep spiralę z plasteliny, ułóż zabawki w kształt kwadrata itd. Zadania mogą być plastyczne, jak te opisane wyżej, albo też sensoryczne – namaluj dany kształt rękami, usyp go z piasku, „namaluj go” na powierzchni rozsypanej mąki (lub na piasku na brzegu morza), wytnij ciasteczko w tym kształcie. Możecie też wykorzystać odrobinę sprytu i przy użyciu kart zagonić Wasze dziecko do wykonywania swoich codziennych obowiązków – takich jak sprzątanie zabawek, czy mycie się. Posłużą w tym celu zadania takie jak: zbierz z podłogi zabawki w kształcie kółka i zanieś je do swojego pokoju, czy też w przypadku dzieci, które ciężko zagonić do kąpieli: sprawdź, czy w wannie da się zrobić fale. Zjedz kanapki, które są wycięte w kształcie gwiazdki (tak – i takie u nas były sztuczki!) W ten sposób niesforny gagatek z najwyższą ochotą będzie wykonywał to, do czego zazwyczaj nie daje się zagonić! Sprytnie, co? Pewnie nie zawsze zadziała, ale warto próbować! Zabawę można w ten sposób kontynuować przez długie dni. Po wykonanym zadaniu dziecko otrzymuje kartę jako swoje trofeum i przez jakiś czas dany kształt nie bierze udziału w wymyślaniu zadań. Możecie również zachęcić dziecko, aby samo wymyślało zadania dla siebie, dla rodziców, lub też dla swojego rodzeństwa!

Dla dzieci większych mam jeszcze jeden pomysł: wybierzcie kilka kształtów i połóżcie je w widocznym miejscu. Przez kilka minut patrzcie na nie i szczegółowo opisujcie co widzicie. Następnie zasłońcie dziecku oczy, lub ustawcie je tyłem do wybranych kształtów i poproście o powiedzenie jakie kształty przed chwilą widziało (możecie też dla utrudnienia uwzględnić konieczność powiedzenia w jakiej kolejności kształty występowały lub jakie miały kolory). Dziecko w ten sposób poćwiczy pamięć! Ciekawe ile kształtów jest w stanie spamiętać!

I co myślicie? Czy Wasze dzieci będą chciały się w ten sposób bawić?

Inna sprawa, to czy powinniśmy oceniać zabawki ze względu na ich oznaczenie wiekowe? Ja wiem jedno: na pewno nie te od Kapitana Nauki!

 

 

One Reply to “Kapitan nauka dla najmłodszych i nie tylko!”

  1. Świetne pomysły na zabawy! 🙂

Dodaj komentarz